Ziemia nie kręci się wokół Słońca, Ziemia kręci się wokół Paryża
wtorek, 30 lipca 2013
Moje nowe miejsce ekspresji tworczej
czwartek, 17 lutego 2011
Pozegnanie z Afry... telefonem? ;)

Ja : Wiesz - dziwne, ale nie moglam dzis rano znalezc mojego telefonu komorkowego (to rzeczywiscie dziwne, bo raczej nie zdarza mi sie gubic rzeczy).

P : Zauwazyl wreszcie, ze jest stary i brzydki i rzucil sie do kosza? ;) 

Ja : Bzdura. Nie jest brzydki* ! W Afryce po reperacji moglby posluzyc jeszcze przez kolejne 25 lat!**

P: Pewnie wiec zwial do Afryki.... :)

 

* (przy calej swojej wrodzonej bezczelnosci nie moglam zaprzeczyc, ze jest stary - CO GORSZA NOTORYCZNIE POPSUTY! wrrr!!!;)) 

** (nawiazanie do Afryki jest efeketm ogladanego niedawno na arte reportazu o europejskim nadmiernym konsumpcjonizmie i produkcji smieci)

środa, 26 maja 2010
Pod dachem... domku na prerii

Wczorajszy wieczor spedzilismy w przesympatycznym towarzystwie butelki bialego Bordeaux (wiedzieliscie, ze istnieje BIALE Bordeaux?! bo ja nie - az do wczoraj ;)).

Efekt: tuz po godzinie 22 poczulam ZMECZENIE O DOSC SILNYM STOPNIU RAZENIA ;) i oddalam sie w objecia Morfeusza.

Dzis rano przygotowuje sie do pracy. Zielona spodnica z falbanami, biala bluzka...

Wchodzi zaspany P.

Przyglada mi sie uwaznie...

- Aaa... juz teraz rozumiem!

- ?

- To, zeby sie zrehabilitowac po wczorajszym wieczorze przebralas sie za Laure Ingalls.

(dla tych, co nie maja pamieci do nazwisk: Laura Ingalls to ta mala piegowata z warkoczami z Domku na prerii ;))

środa, 05 maja 2010
Tluste brawa

- A co to jest? - pytam w przyplywie zlosliwego humoru wskazujac na niemodelowy brzuch P.

- To samo co tu - odwdziecza sie pieknym za nadobne szczypiac mnie w niemodelowe udo.

- Czyli co? - nie daje za wygrana mruzac oczy a la Ling.

- Tluszcz - odpowiada nieomal idealna polszczyzna - TLUSZSZSZCZCZCZ, TLUSZSZSZCZCZCZ...

Rozkoszuje sie trudnym slowem.

- Pieknie! Bardzo ladnie! Brawo!!! - zachwycam sie.

- Tiens! Nigdy bym nie pomyslal, ze mowiac dziewczynie o jej tluszczu wywolam u niej taka radosna reakcje. 

:I

wtorek, 30 marca 2010
Paryz piwem ;) plynacy...

Jest taki narod, ktory opisujac wina uzywa okreslen: aksamitne, dojrzale, korzenno-przydymiony charakter, dobrze zaokraglone, pikantne, z wyrazna nuta owocow egzotycznych... ;)

I moze tak bez konca...

Ten wlasnie narod postanowil tym razem wymyslic podobna poezje na temat pewnego prostego moczopednego napoju slomkowego ;) i zorganizowal cykl spotkan 'okolopiwnych'.

W jedna z ostatnich niedziel na 9 pietrze pewnej kamienicy na Polach Elizejskich...

(z takim oto widokiem - i pomyslec, ze niektorzy - a raczej Niektorzy - to maja z okien swojego mieszkania ;))

...wysluchalismy wykladu: Jak polaczyc piwo z przekaska?

Pozostawiam Wam odpowiedz na pytanie jaki byl faktyczny cel naszego udzialu w tego typu spotkaniu... ;)

Wyklad rozpoczal sie od podstaw, czyli od tego, ze... W SKLAD PIWA WCHODZI:

- woda,

- zboze (slod),

- drozdze i

- chmiel.

Ten ostatni pozwolono nam nawet zasadzic do samodzielnie opisanej doniczki :)

(podobno potrafi rosnac po kilkanascie centymetrow dziennie - nie wiem, czy nie przyczynilismy sie wobec tego do katastrofy ekologicznej w samym sercu Paryza - jesli zobaczycie naglowki: PODSTEPNA DZUNGLA CHMIELOWA ATAKUJE FRANCUSKA STOLICE to... wiecie juz kto za tym stoi ;))

Potem zaczelo sie tworzenie wspomnianej poezji, czyli ubrany elegancko wieszcz roztkliwial sie nad tym do czego pasuje piwo jasne...

... a do czego ciemne...

(przyznam, ze nie jestem zagorzala fanka tego ostatniego - w przeciwienstwie do tego pierwszego ;)) - ale w tej slodko-deserowej wersji... no, no... miuuut, malina... ;)).

No i przede wszystkim PIWO NIE TYLKO DO CHIPSOW!!! ;)

Ale na ten przyklad do...

... alg ;)

A organizatorem tego zamieszania bylo znane wszystkim ;) towarzystwo spod...

... czerwonej gwiazdy ;)...

... ktore jest wlascicielem francuskiej marki...

(nasz Zywiec lepszy, choc ten pelikan moze bardziej rozywkowy niz tanczaca na ludowo para ;))

A oto moje ulubiona fotka z tamtego chmielowego wieczoru...

Teraz juz wiecie dlaczego POLA Elizejskie?!!!

wtorek, 16 marca 2010
Cos optymistycznego... czyli podroz za jeden usmiech ;)

Dzis bedzie odtworczo. Czyli zamiast moich wynurzen beda radosne teksty Zabawnego Motorniczego linii nr 2 paryskiego metra.

Zabawny Motorniczy linii nr 2 (prawdopodobnie ma na imie Vincent) to czlowiek, ktory zyskal popularnosc wsrod Paryzan tym, ze zamiast informowac przez metro-glosniki znuzonym glosem, ze prosi o cierpliwosc, bo postoimy jeszcze 3 minuty albo, ze prosi o odsuniecie sie od drzwi, bo nie mozna ich zamknac mowi raczej z usmiechem:

Nasza kolejka jest chwilowo zatrzymana, ale za chwile ruszy. Jesli nie odjedziemy w ciagu 30 sekund zaspiewam Panstwu piosenke, a jesli za minute ciagle bedziemy stac – opowiem Panstwu swoje zycie.

albo 

Nasza kolejka jest chwilowo zatrzymana miedzy Avron i Nation. Jesli  ten postoj potrwa dluzej niz 5 minut zobowiazuje sie podarowac kazdemu pasazerowi roze.

Lubi stosowac formy wyrazu typowe dla innych srodkow transportu ;) :

Panie i panowie, 'your capitan speaking', witamy na pokladzie linii 2. Temperatura na zewnatrz wynosi 23 stopnie. Dziekujemy za wybor linii lotniczych RATP (francuski odpowiednik MPK lub PKP ;)). Kapitan oraz personel pokladowy zycza Panstwu przyjemnej podrozy.

albo

Panie i Panowie zapnijcie pasy – jedziemy na Ksiezyc.

Zabawny Motorniczy jest Paryzaninem nietypowym, czyt. usmiechnietym (sic!) i za cel obral sobie uczynic innych mieszkancow stolicy na ‘swoj obraz i podobienstwo’ ;)

Szanowni Panstwo, dzien dobry, jak mozecie zauwazyc mamy male dziecko na pokladzie, zechcijcie wiec dac mu dobry przyklad i USMIECHNIJCIE SIE, dziekuje (i 5 minut pozniej) To byl zart. Smiejcie sie troche Paryzanie! Heeej!!!

albo

Teraz kiedy znacie sie juz odrobinke prosze Was o usmiech. Usmiechnijcie sie do Waszych sasiadow. Poszukajcie slonca w ich oczach. Ach tak! Mozna miec slonce w metrze, i im wiecej z Was sie usmiechnie, tym wiecej bedzie tego slonca! Dobra juz Wam daje spokoj mozecie znowu wlaczyc swoje mp3 (czyli ulubiony sprzet, za pomoca ktorego mieszkancy metropolii odgradzaja sie od tej ostatniej)

albo

Hej, dlaczego macie takie miny? Nie dostaliscie swojego RTT (pojedynczy dzien urlopu) zeby pojsc na wyprzedaze?

W podziekowaniu – za to, ze wywolal u nich smiech po ciezkim dniu (albo ciezkiej porannej pobudce) - Paryzanie zalozyli nawet fanclub Zabawnego Motorniczego na facebooku http://www.facebook.com/group.php?gid=37687799930 ;)

Mnie nie udalo sie jeszcze uslyszec glosu domniemanego Vincenta z linii nr 2. Mam nadzieje, ze kiedys to nastapi – czego i sobie, i Wam zycze :)))))

poniedziałek, 01 lutego 2010
Polska Bialo-Czerwoni, czy Allez les Bleus?

Mistrzostwa Europy w Pilce Recznej Mezczyzn. Spotkanie reprezentacji Francji z Islandczykami.

Kamera ‘chwyta’ na trybunach parke szescioletnich francuskich kibicow ubranych na niebiesko z trojkolorowymi flagami na policzkach.

- O zobacz! Tak wlasnie beda wygladac nasze dzieci - wybiega slowami w przyszlosc P.

- A co jesli to bedzie mecz Polska - Francja? - zastanawiam sie - Komu wtedy beda kibicowac?

- Pozwolimy im decydowac - rzuca przesadnie tolerancyjnie P.

- Jak beda takie male? – dziwie sie – Jak mialyby zdecydowac w tym wieku?

- To proste. Pokazemy im flage Francji i flage Polski i powiemy, ze, jak wybiora te pierwsza to gotuje tata, a jak te druga to mama.

:I

Ci, ktorzy znaja mnie osobiscie i Ci, ktorzy wczytuja sie nieco w tego bloga wiedza juz, ze polska reprezentacja... nie zyska raczej kibicow wraz z narodzinami naszych potomkow ;)

piątek, 22 stycznia 2010
Pokonkursowo, czyli pisac kazdy moze...

Konkurs, konkurs, konkurs ten zimowy na dwa... I juz po... Przynajmniej dla Pod dachami... ;)

Dostalo mu sie... 2 zlote kulki... w leb, czyli miedzy 6 a 50 glosow. Ja tam wierze, ze bylo ich 49, a nawet... 50 ;)

W koncu wiara we wlasne sily moze przenosci gory (choc)...nie zawsze w odpowiednie miejsce (L.Jasinska) ;)

Po raz kolejny okazalo sie, ze zeby zdobyc sukces nie trzeba wstawac wczesnie, ale... w dobrym humorze (M.Archard) (o to u mnie zawsze trudno!, a w ten zimowy czas, kiedy pod paryskimi dachami, czyli na dalekim zachodzie, o osmej rano jeszcze ciemna noc - szczegolnie!!! Biedny P. ;)).

Nie zapominam jednak, ze od odwaznych swiat zalezy (A.Dobrowolski), a porazka jest jedynie szansa na to, zeby zaczac jeszcze raz - inteligetniej (J.Paul).

A przede wszystkim nie zapominam, ze to dzieki Wam Pod dachami... znalazlo sie w pierwszej... trzeciej czesci? (jak sie nazywa fragment wiekszy od polowki a mniejszy od cwiartki? i niedopicie nie jest prawidlowa odpowiedzia ;))

DZIEKUJE WAM MOI DRODZY BARDZO SERDECZNIE :)

(dostalam wiele doniesien o atakach na niewinne komorki ojcow, mezow i kochankow ;))

Sprawiliscie duza radosc mnie oraz dorzuciliscie swoje trzy grosze... a wlasciwie zlotowke z vatem do turnusow rehabilitacyjnych dla niepelnosprawnych.

W koncu jestesmy tu na ziemi po to, by czynic dobro dla innych. Po co sa tu inni, nie wiem (W.H. Auden).

A podsumowaniem konkursowych zmagan oraz tego nafaszerowanego aforyzmami, jak kargulowa ziemia minami, posta niech stanie sie cytat z Pewnego Francuza:

Kiedy czlowiekowi brak szczegolnych talentow, zabiera sie za pisanie (H.Balzac)

(aforyzmy pochodza ze strony http://www.zamyslenie.pl/ , z ktora nic mnie nie laczy, a ich autorstwo nie zostalo sprawdzone)

wtorek, 12 stycznia 2010
Glosowanie czas zaczac...

Drogowcy, Towarzyszki Emigracyjnej Doli, Krewni i Znajomi Krolika! I nie tylko!

Wszyscy, ktorzy czytacie tego bloga z przymusu (wiem, wiem, bywam marudna i natretna ;)) oraz dla przyjemnosci (bardzo mi milo :)).

Od dzis mozecie glosowac na niego w konkursie na Blog Roku.

Glosowanie trwa od 12.01.2010 od godz. 15.00 do 21.01.2010 (przyszly czwartek) do godz. 12.00

Pod dachami Paryza startuje z numerem D00008 (slownie: D jak dach, zero, zero, zero, zero, osiem).

Ten wlasnie kod trzeba wyslac sms-em na numer 7144.

W treści SMS konieczne jest podanie unikalnego numeru bloga, na który chcemy oddać swój głos. (Uwaga! W treści SMSa należy umieścić jedynie numer bloga, nie należy umieszczać w niej żadnych dodatkowych znaków ani spacji.) Koszt SMSa to 1,22 zł brutto (1 zł + 22% VAT).

(dodatkowe info: http://www.blogroku.pl/zasady.html )

Koszty naszych (co Wam tu bede... - wysle sms-a z kazdego telefonu, ktory w wyniku niedopatrzenia wlasciciela wpadnie w moje rece ;)) sms-ow zasila cel szczytny. Jesli, wiec nie wypstykaliscie sie ostatecznie podczas Wielkiej Orkiestry albo - co gorsza! - nie udalo Wam sie dorzucic dla niej swoich 3 groszy, mozecie teraz zaglosowac na... Pod dachami Paryza :)

Wazne (choc przykre ;))

... z jednego numeru telefonu można oddać jeden głos na dany blog. Ponowne zagłosowanie na ten sam blog nie jest możliwe. Można jednak głosować – z wykorzystaniem tego samego numeru telefonu – na inne blogi biorące udział w Konkursie.

Jesli charytatywna strona przedsiewziecia Was nie przekonuje to...

(uwaga!  wyborcza!!! ;))

... dla wybranych losowo ;) osob, ktore oddadza na ten blog swoj glos przewidziana jest wspaniala wycieczka pod tytulem 'Paryz nieznany, czyli jak skutecznie znienawidzic Miasto Swiatel w jeden dzien' ;).

W programie:

- przejazd RER A w porannych godzinach szczytu (1 mln 200 tys ludzi, pocacych sie codziennie na jego trasie, nie moze sie mylic ;)),

- rundka wokol Place d'Etoile (to, to cudo wokol Luku Tryumfalnego) srebrna strzala, oczywiscie z Wami w roli glownej, czyli za kierownica,

- poludniowy lunch wsrod PRAWDZIWYCH Paryzan (nam usmiechac sie zakazano!) na La Defense,

- wspinaczka po schodach na Wieze Eiffel'a,

- zakupy na Polach Elizejskich z moja karta platnica (buuuuuuuuuuuuchaachaaa :D),

- letnie popoludnie w korku na Peripherique/ obwodnica (koniecznie przy 30 stopniach, bez klimatyzacji),

- wieczorny spacer po Evry (przedmiescia Paryza).

Panie – docenicie dzieki takiej wycieczce urok swojego lokalnego centrum handlowego.

Panowie - juz nigdy Wasze Damy nie beda Was meczyly o walentynkowy wyjazd do Najpiekniejszego Miasta na Swiecie.

A wszystko to za jednego sms-a.

I przypominam - cel jest szczytny.

poniedziałek, 11 stycznia 2010
Styczen maslem plynacy

Poczatek roku to czas, kiedy na kazdym kroku we Francji pachnie rozgrzanym maslem. Od samej tej woni przybywa w pasie kilka centymetrow. To czas Galette des Rois, czyli francuskiego ciasta przekladanego masa migdalowa (tzw. frangipane). Serwuje sie je 6 stycznia - w Swieto Trzech Kroli. I nie tylko :)

To styczniowe szalenstwo rekompensuje mi odrobine tutejszy brak Tlustego Czwartku i paczkow.

Konsumpcja Galette des Rois spelnia wszystkie podstawowe warunki przyjemnosci:

a/ daje wyzej wymieniona,

b/ okupiona jest powaznymi negatywnymi konsekwencjami takimi, jak: przysadzisty tylek i... ubytki w uzebieniu ;)

Jedzac galette natknac sie  bowiem mozna na mala szklana figurke (maciupenki domek, drobniutki osiolek, lilipucia Matka Boska albo mala zolta korona), czyli tzw. feve (w przeszlosci byl to zdaje sie bob - dlatego tez szkalny gadzet nazywa sie obecnie bobem).

Ten, ktoremu przypadnie kawalek z feve (jak nietrudno sie domyslic 'fasolka' wystepuje w ilosciach sladowych, czyli jedna na cale ciasto) zostaje krolem lub krolowa i ma watpliwa przyjemnosc ;) noszenia - dodawanej do kazdego galette - kartonowej korony.

Krol/ krolowa wybiera swoja druga polowe. I... zyja dlugo i szczesliwie ;)

A dzieci ich ociekaja tluszczykiem, jak cala ta historyjka.

P.S. Dwa dni temu dowiedzialam sie, ze przydzielaniem poszczegolnych kawalkow zajmuje sie najmlodszy w towarzystwie, ktory czyni to... wykrzykujac spod stolu komu nalezy podac kolejna porcje - hmm... do teraz zastanawiam sie na ile wkrecono biednego Georga na tej imprezie ;)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8