Ziemia nie kręci się wokół Słońca, Ziemia kręci się wokół Paryża
niedziela, 13 grudnia 2009
Zgloszony niezatopiony, czyli Konkurs na Blog Roku 2009

Nie ma nawet roku. Ledwo od ziemi odrosl i stawia niepewne jeszcze kroki w blogowym swiecie, a ja - jak rodzicielka z najciezsza forma przerostu ambicji ;)! - stawiam go do rywalizacji.

Pod dachami Paryza bierze udzial w konkursie Blog Roku 2009. Przypieto mu plakietke, nadano numer:

D00008

(co znajduje sie w paryskiej osemce? Place de la Concorde, Pola Elizejskie oraz Luk Tryumfalny! ;)) - moze byc ;)))

i tak wyposazony przebiera nozkami w oczekiwaniu na rozpoczecie zabawy ;) (nastapi to 12 stycznia o godzinie 15.00 -wczesniej wystapie do Was ze specjalna odezwa - zobaczymy na co zdalo sie 5 lat studiowania nauk politycznych ;) - i poprosze o Wasze glosy :))

Startuje  w kategorii: Pozdroze i szeroki swiat. Czeka wiec miedzy przeladowanymi plecakami, egzotycznymi obrazkami ze Sri Lanki i Addis Abeby, wspominkami znad kufla Guinnessa...

Kluty paleczkami do jedzenia ryzu oraz dziwym przeczuciem, ze moze pomylil sie w wyborze katergorii?!

Ale, ale... w jakiej innej moglby startowac:

- kategoria: profesjonalne - jeśli prowadzisz bloga w dziedzinie, w której jesteś profesjonalistą i działasz w niej zawodowo... - nieee... w ujarzmianiu Paryza (i P.) nadal wykazuje sie daleko posunieta amatorszczyzna,

 

- kategoria: polityka - jeśli twój blog służy ci do prezentacji własnych poglądów politycznych... - obawiam sie, ze gdyby niektore z pogladow tu prezentowanych omawiano na forach politycznych moglyby doprowadzic do drobnych zgrzytow w stosunkach polsko-francuskich, a bezpieczniej nie draznic Pana Bessona ;)

- kategoria: kultura - jeśli twój blog zawiera autorskie treści, komentarze, recenzje lub analizy poświęcone szeroko rozumianej kulturze...

hmm... tresci i owszem zawiera, poswiecone szeeeeeeeeeroko rozumianej kulturze tez, ale Recenzjom i Analizom to juz niegodny nawet niewypastowanych butow wiazac,

- kategoria: foto, video, komiks - jeśli w swoim blogu publikujesz wyłącznie zdjęcia, filmy wideo lub komiksy WŁASNEGO autorstwa...

tutaj problem stanowia dwa slowa: wylacznie! ;) i WLASNEGO! (dla niewtajemniczonych: nieomal wszystkie zdjecia pochodza z kolekcji (i publikowane sie za zgoda) tego P.ana - www.nicolette.fr)

- kategoria: blogi literackie - Opowiadanie, wiersz, powieść w odcinkach lub inna forma. Jeśli twój blog jest autorską próbą literackiego opisywania rzeczywistości... - wlasciwie to dlaczego nie zostal tu jeszcze opublikowany wiersz mojego autorstwa, kiedy mialam 6 lat? no ale skoro nie zostal... to blog nie moze wziac udzialu i w tej kategorii, 

- kategoria: moje zaintersowania i pasje - jeżeli prowadzisz bloga poświęconego swojemu hobby... - nieee... nie oszukujmy sie nie jest to blog ani o jedzeniu (choc bywa ;)http://poddachamiparyza.blox.pl/2009/02/O-wyzszosci-bon-apptit-nad-enjoy-your-meal.html), ani o spaniu (i mam nadzieje, ze nikogo jeszcze do tak pasywnej formy spedzania czasu nie doprowadzil ;))

- kategoria: absurdalne i offowe - jeżeli prowadzisz blog, który celowo i z założenia jest satyrą na rzeczywistość... - byc moze bywa... ale za malo tu gros mots a i slowo offowo zle mi sie kojarzy...

- kategoria: ja i moje zycie - jeżeli na swoim blogu piszesz o sobie, swoim dziecku, rodzinie i codziennym życiu... - i tu nastepuje zawachanie, bo jest i o mnie, i o codzinnym zyciu, ale nie o rodzinie, i nie o dziecku, czyli dwa na dwa - rzut 20-centowka - i... lecimy dalej ;)

- kategoria: teen - buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuchaachachachaaaaa!!!!!

Pozostala wiec:

- kategoria: podroze i szeroki swiat - dzienniki z podróży, subiektywne opisy świata istniejącego i oglądanego poza granicami Polski - dzienniki z podrozy sa (zakladka: Poza czubek Wiezy Eiffel'a), WYSOCE SUBIEKTYWNY opis swiata istniejacego poza granicami Polski jest, no a przede wszystkim jakiz inny blog, jak nie ten PARYSKI najlepiej pasuje do kategorii: ... SZEROKI SWIAT! ;)

Z Miasta Swiatel, z najbardziej zblazow... tfu... z najpiekniejszej ulicy swiata, czyli Pol Elizejskich pisala dla Panstwa... ;)

(chcesz dowiedziec sie wiecej - kliknij na pomaranczowo-szary znaczek po lewej stronie z napisem - i tu Was zaskocze ;)!- BLOG ROKU 2009)

13:02, karolinabart
Link Komentarze (7) »
wtorek, 08 grudnia 2009
La route/ Droga

Zwiastun prezentowal sie zachecajaco. Film drogi, w ktorym zamiast zwyczajowych niemlodych Amerykanek rozbijajacych sie swoim odkrytym krazownikiem szos po bezdrozach Stanow Zjednoczonych, mamy ojca i syna zmierzajacych mozolnie na poludnie. Na POLUDNIE, gdzie jest cieplej i istnieje nadzieja na lepsze zycie. A moze po prostu na... jakiekolwiek zycie. Znajdujemy sie bowiem na Ziemi PO WIELKIEJ KATASTROFIE. Na Ziemi, na ktorej nie ma juz zwierzat (bo zostaly zjedzone), nie ma juz zbyt wielu ludzi (bo wzajemnie sie zjadaja). Na Ziemi, na ktorej pozostal las, morze i szpetne resztki ludzkiej cywilizacji (kilka swietnych kadrow z wrakami statkow, czy zlozonymi jak harmonijka mostami).

Zwiastun prezentowal sie zachecajaco.

Podczas czolowki widzimy szczesliwa amerykanska rodzine z przedmiesc. Usmiechnieta, wsrod kwiatow... Kobieta spodziewa sie dziecka.

Koncza sie napisy i... wpadamy w szary, lodowaty swiat, w ktorym szczesliwy mezczyzna z czolowki zarosniety i odziany w szmaty popycha delikatnie chlopca w wielkiej welnianej czapie kurczowo sciskajacego dlugouchego pluszaka. Nie wiemy, co sie stalo. Jest juz po wielkiej katastrofie, ale... nie wiemy, co sie stalo! Nie ma z nimi kobiety, ktora, jak sie domyslamy, jest matka chlopca. Dlaczego jej nie ma?!

Dowiadujemy sie pozniej, bo droga chlopca i jego ojca przeplatana jest scenami z ich wczesniejszego zycia.

Ten niechronologiczny sposob przedstawienia historii oraz bezpardonowe wepchniecie nas w swiat PO KATASTROFIE (co sie w koncu stalo?!!!) powoduje, ze dlugo trudno jest zidentyfikowac sie z bohaterami. Sceny, ktore normalnie powinny wyzwalac w nas emocje – nie czynia tego. Jest bezbarwnie, choc wydarzaja sie rzeczy istotne.

Dopiero drastyczna scena w srodku filmu budzi z letargu. Dalej nieco latwiej jest sie zaangazowac, ale nadal nie ma przepisowego sciskania w gardle pod koniec filmu.

Co dziwne aktorsko film jest swietny. Zarowno Viggo Mortensen, jak i pokazujaca sie krotko na ekranie Charlize Theron fantastycznie odgrywaja caly wachlarz emocji.

Ale film nie porusza.

Krajobraz wydaje sie nie do konca przekonujacy – choc nie umiem wytlumaczyc dlaczego (czy rzeczywiscie tak wygladac mialby swiat PO WIELKIEJ KATASTROFIE?), scena z Coca-Cola zbyt amerykanska, a final lekko przeslodzony, ale PRZEDE WSZYSTKIM film nie wyzwala emocji. Nie porusza.

A zwiastun prezentowal sie zachecajaco.

poniedziałek, 07 grudnia 2009
Easy like a Monday morning Reaktywacja

Pamietacie, jak P. przy pomocy dlugopisu, zoltych karteczek i swojego pomyslowego umyslu (umyslowego pomyslu? ;)) uczynil pieknym najgorszy poranek tygodnia, czyli ten poniedzialkowy?

Zapominalskich zapraszam tutaj: http://poddachamiparyza.blox.pl/2009/05/Easy-like-a-Monday-morning.html

Oto dzisiejsza - kryzysowa wersja tamtego pomyslu, czyli...

z braku zoltych karteczek dobre i wykalaczki.

Efekt ten sam - banan przez caly dzien :)

Czego i Wam zycze!

piątek, 04 grudnia 2009
Aaaaaa!!!

Niezaprzeczalnie, absolutnie, bezwglednie NAJDOSKONALSZA WIADOMOSC DZISIEJSZEGO DNIA!!! (chociaz jeszcze sie nie skonczyl - moze sie dowiem, ze przeprowadzamy sie do Amsterdamu bez koniecznosci swiadczenia pracy ;))

Od 28 marca WIZZAIR (Niech zyje przyjazn polsko-wegierska! Polak Wegier dwa bratanki!!!!!!) otwiera polaczenie Poznan-Paryz. 

Bedzie mozna wsiasc do samolotu byle jakiego... w czwartek. Spedzic wsciekle przyjemny weekend w Poznaniu! i wrocic w niedziele po poludniu. Miooooooooodzio!

Aaaaaa!!!

A teraz biegne zatanczyc szalony taniec z drukarkami!!!

P.S. Kochani Czytelnicy - korzystajcie z tego polaczenia prosze, zeby nie podzielilo losu obslugujacego je wczesniej Centralwings.

Aaaaaa!!!

czwartek, 03 grudnia 2009
Capitalism: a love story

Michael Moore sie nie zmienia.

Ani fizycznie - nadal stanowi najmniej atrakcyjny wizualnie element swoich filmow ;)

Ani duchowo – caly czas prezentuje w swoich obrazach czarno-biala wizje swiata. Podzial na dobrych, czyt. BIEDNYCH DEMOKRATOW (God bless Barak O.!) i na zlych, czyt. BOGATYCH REPUBLIKANOW (co zlego to George B.).

Na niedoskonala Ameryke i swietnie zorganizowana Europe.

Nadal mocno czuc tu demagogia oraz uproszczeniami. Moore jak zwykle wybiera fakty dla potwierdzenia pewnych z gory obranych tez. Prezentuje obraz baaaaaaaaaaaaardzo relatywny, daaaaaaaaaaaaaaaleki od obiektywizmu (ale przeciez to autorska tworczosc, a nie notatka dla Ministerstwa Gospodarki ;)). Raczy nas sentymentalizmem, i drazni wyciskajac ze swoich bohaterow lzawe wyznania.

Ale... w tym szalenstwie jest metoda.

Michael Moore nie pozostawia nas obojetnymi. Jego filmow  - po wyjsciu z kina - nie podsumowuje sie zdawkowym: ok i przechodzi na temat metra, ktore nie przyjezdza; ale wracajac dyskutuje sie tak, ze spoznianie sie kolejki pozostaje niezauwazalne.

Bledy i wypaczenia, ale tez kilka interesujacych nieznanych faktow. A wszystko to podane w komiksowo-clipowym sosie a la MTV.

Tym razem o swiatowym kryzysie ekonomicznym, kapitalizmie i amerykanskiej demokracji.

Po prostu Michael Moore.

God bless Barak O., a co zlego to George B.

wtorek, 01 grudnia 2009
Historia pewnej bulki

Zapewne zdarza sie tu zajrzec Frankolubom - takim, co to przebieg calej wojny stuletniej w szczegolach przytocza, wiedza u kogo strzygla sie Joanna d'Arc i potrafia zaspiewac Marsylianke w calosci (nawet Francuzi tego nie umieja, co zreszta wedlug dowcipu potwierdza znakomicie ich pelnowartosciowa francuskosc).

Jesli jestes wlasnie taka osoba daruj sobie dalsza lekture tego posta.

Jesli natomiast nalezysz do nieotrzaskanych nie-znawcow Heksagonu - tak jak ja - moze zachwyci Cie wiadomosc, ktora dla mnie jest newsem tlusciutkim, jak ciasto francuskie i slodziutkim, jak truskawkowa konfitura na nim.

Wiadomosc, ktora wyczytalam u Gertrudy Stein w - polecanym przez goraca http://paryznagoraco.com/2009/08/city-lit-paris-idealny-przewodnik-dla-moli-ksiazkowych/ - Paris-lit (wreszcie go dorwalam ;)).

Otoz symbol francuskiej kuchni, podstawa sniadania nad Sekwana, duma paryskich piekarzy i cukiernikow, czyli

 zostala wymyslona... tudududduuuuum... przez POLSKICH zolnierzy walczacych u boku Jana III Sobieskiego pod Wiedniem!

… they took something from the outside like (…) the Austrian croissant brought by Marie-Antoinette (…) the Austrian croissant was hurriedly made at the siege of Vienna in 1683 by the Polish soldiers of Sobieski to replace the bread that was missing and they called it the crescent the emblem of the Turks whom they were fighting (za Paris-lit, Gertrude Stein, Paris France)

Croissanty mialy zastapic chleb, ktorego brakowalo w 1683 roku podczas oblezenia austriackiej stolicy. A ich ksztalt symbolizowal turecki polksiezyc.

Wg polskiej Wikipedii pomysl wypieku pochodzil od polskiego szpiega i dyplomaty F. Kulczyckiego, a buleczki mialy taki ksztalt na znak zwyciestwa nad Turkami. Wg jej francuskiego odpowiednika ojcem idei byl cukiernik Kolschitsky (i nie ma mowy o jego polskim pochodzeniu! ;)), ktory znalazlszy porzucone przez uciekajacyh Turkow worki z kawa postanowil dorzucic do nich cos slodkiego (kwestia ksztaltu pozostaje bez zmian).

TAK! TO MY POLACY STWORZYLISMY CROSSAINTY!!!

Niech no teraz podchwyce zdziwione spojrzenia, kiedy rano wcinam kanapke z kielbasa i korniszonem. Jeszcze sie kiedys przekonaja ;)

czwartek, 26 listopada 2009
L echappee belle/ Anna Gavalda

Cieniuuuuuuuuuuuuuuutka.

Tak wlasciwie moglaby wygladac cala recenzja tej ksiazeczki.

Cieniuuuuuuuuuuuuuuutka.

Bo L'echappee belle:

- cieniuuuuuuuuuuuuuuutka jest w formie - mniej niz kieszonkowe wydanie, z wielkimi literami na drobnych 150 stroniczkach,

- cieniuuuuuuuuuuuuuuutka i w tresci - nowelka o trzyosobowym rodzenstwie uciekajacym wspolnie z rodzinnego slubu po to, zeby udac sie najpierw do swojego brata (poczworne rodzenstwo?! Bienvenue en France/ witamy we Francji ;)!), a nastepnie na wiejskie wesele oraz do cyganskiego taboru... A wszystko w celu odnalezienia siebie z przeszlosci i zamkniecia zyciowego rozdzialu pt. dziecinstwo (wyczytane z okladki ;))

Grubszy stanie sie jedynie portfel wydawnictwa (oraz autorki), ktore na fali popularnosci Gavaldy postanowilo wydac powiastke stara - opublikowna juz nieodplatnie w 2001 roku - teraz jedynie delikatnie wyretuszowana i wzbogacona.

Pozytywny aspekt tej calej historii: widac, ze Anna Gavalda rozwinela sie pisarsko od tamtego czasu.

środa, 25 listopada 2009
Biale labedzie niechaj plyna, niech plyna...

Ostatni weekend romantycznie spedzilismy w Brugii...

nazywanej tez czesto Mala Wenecja Polnocy.

P. zrobil swoje ulubione zdjecie:

i moje ulubione zdjecie:

Poplywalismy kanalami...

... pospacerowalismy wieczorami

Zobaczylismy kobiety z ptakami... na glowie

... i jak sie bawili Flamandowie ;)

A w drodze powrotnej jeszcze TOTALnie odjechana tecze :)

 Po wiecej wrazen estetycznych zapraszam tutaj

 http://picasaweb.google.fr/bartkowiakkarolina/Brugia#

piątek, 20 listopada 2009
Entre les murs/ Klasa

Zlota Palma na ubieglorocznym festiwalu w Cannes. Film, ktory zburzyl moj spokoj.

Rok z zycia czwartej klasy jednego z 'trudnych' paryskich gimnazjow (w XX - czyli 'mojej' - dzielnicy). Czwarta klasa oznacza 13-14-latkow. Mlodziez, ktora bada i probuje przesunac granice. Ktora pyta nauczyciela, czy to prawda, ze woli mezczyzn. Ktora poproszona o czytanie, w sposob bezczelny mowi, ze nie bedzie tego robic, bo nie ma ochoty. Ktora w przyplywie wscieklosci tutoie/ mowi na ty swojemu profesorowi. Mlodziez krnabrna, niezdysycplinowana, bez idealow i zasad...

Mlodziez, ktora wzbudzila u mnie przerazenie. Przez moja glowe przelatywaly mysli godne 'trzeciego wieku' - ach, ta dzisiejsza mlodziez! mysmy tacy nie byli! swiat zmierza ku katastrofie! Oraz obawy o szkolna przyszlosc mojego potomka (zdecydowanie przedwczesne, ale od tego sie jest kobieta, zeby sie martwic na zapas ;)).

P. probowal zalagodzic moje zaniepokojenie tlumaczac, ze kazde mlodsze pokolenie jest bardziej rozpasane niz poprzednie, a w koncu 'wychodzi na ludzi' (przypomnij sobie, co mowili o nas dziadkowie i rodzice, kiedy bylismy nastolatkami). No i, zaproponowal powrot do problemu edukacji naszych latorosli za kilkanascie lat :P

Silna pofilmowa trauma spowodowala zainterowanie tematem edukacji mlodziezy we Francji (bo przeciez w Polsce na pewno tak nie jest! po czym przypomnialam sobie glosny przypadek agresji wobec nauczyciela w Toruniu sprzed kilku lat). Przeczytalam komentarze do filmu zarowno nauczycieli, jak i uczniow. Odetchnelam. W filmie pokazane jest 'TRUDNE' gimnazjum. W trudnej dzielnicy ;) Dosc krytycznie przyjete jest zachowanie glownego bohatera - profesora jezyka francuskiego/ wychowawcy klasy - ktory probuje zaprzyjaznic sie z uczniami, nie tworzy - szczegolnie potrzebnego w tym wieku - wyraznego dystansu - uczen-nauczyciel, swoim zachowaniem doprowadzajac do zgubnego rozluznienia atmosfery.

Entre les murs powstal na podstawie ksiazki autorstwa François Bégaudeau, ex-profesora w jednym z paryskich gimnazjow i… odwtorcy glownej roli - nauczyciela. Trzeba przyznac, ze zagral ‘jak z nut’. Rownie fantastycznie spisala sie cala mlodziezowa obsada (moja szczegolna ulubienica to niesubordynowana Esmeralda - na zdjeciu w dresowej bluzie z 3 paskami). Dosc powiedziec, ze przez 2/3 filmu bylismy przekonani z P., ze jest to dokument!!!

Tresc, ktora wydawac by sie moglo, nie powinna mnie obchodzic (syndrom Czarnego ogrodu M.Szejnert ;)) oraz niewyszukana forma i... mamy film, ktory budzi mozg z codziennego uspienia.

Entre les murs mozna zobaczyc obecnie na Canal +.

W Polsce film funkcjonuje pod tytulem Klasa http://www.filmweb.pl/f449118/Klasa,2008

czwartek, 19 listopada 2009
Zachowania stadne Francuzow, czesc trzecia

Francuzi kibicuja

Ufff... przeszli. Kuchennymi drzwiami, ale... sie udalo ;)

Wczoraj francuska reprezentacja w pilce noznej zremisowala w meczu z Irlandia. Tym samym zapewnila sobie awans do przyszlorocznych Mistrzostw Swiata w RPA (rasowy dziennikarski jezyk sportowy, no nie? lojalnie uprzedzam, ze dalej nie bedzie juz tak profesjonalnie).

Mecz stal sie okazja do obserwacji Zachowan Stadnych Fracuzow w sytuacji... podwyzszonego ryzyka, czyli podczas meczu pilkarskiego 'o wszystko' (sportowa terminologia sama mi sie tu wciska, moze powinnam zaczac powaznie myslec o przekwalifikowaniu sie ;)).

Zaprowiantowanie:

- piwo - podczas meczu Francuzi, a NAWET FRANCUZKI - powiem wiecej PARYZANKI!!!  - porzucaja wykwintne wino na rzecz proletariackiego piwa!!!,

- chipsy i inne plastikowe jedzenie futbolowe,

- marchewki i ogorki pokrojone w slupki - to jedna z przekasek Francuzow bedaca ukolonem w strone programu panstwowego lansujacego zdrowe odzywianie sie: jedz 5 warzyw i owocow na dzien

(krotka dygresja dotyczaca tej zasady: Francuzi lubia zartowac i twierdzic, ze skoro popili chipsy cebulowe Orangina to zostaly im tylko dwa owoce lub warzywa do skonsumowania, bo w koncu ziemniaki+cebula+pomarancze juz za nimi ;))

Kibicowanie:

- na kameleona - inteligentna niezainteresowana futbolem 30-latka po zadaniu kilku questions betes/ glupawych pytan na poczatku, nagle - swietnie przystosowana - zaczyna rzucac bardzo celnymi wnioskami,

- na Rousseau - kibic Olympic Marsylia, bryluje encyklopedyczna wiedza na temat futbolu francuskiego i nie tylko... ;)

- na krytyka - kibic P.SG, nie zaluje druzynie gorzkich slow i kpin podczas meczu, i nie kryje zniesmaczenia golem zdobytym przy niemalym udziale reki T. Henry,

- na Joanne d'Arc - moja ulubiona forma kibicowania, superzaangazowna i niezle zorientowana w futbolu patriotka wspiera bardzo aktywnie swoja druzyne, wskrzeszajac entuzjazm u nieco zblazowanych i cynicznych osobnikow plci przeciwnej,

- na egoiste - przyjaciel, ktory wykazuje ograniczone zainteresowane 22 ludzikami uganiajacymi sie na ekranie, duzo wieksze czekajacym go wkrotce urlopem,

- na Polaka - Francuz o polskich korzeniach i nieco skomplikowanym w wymowie dla tutejszych mieszkancow nazwisku, podczas gdy wiekszosc liczy minuty, ktore trzeba WYTRZYMAC, zeby zachowac wysilony wynik, pesymistycznie stwierdza, ze: to jeszcze 12 minut i jeszcze wieeeeele moze sie zdarzyc ;)

- na obcokrajowca - wiecie kto ;), jesli druzyna francuska przegrywa mowie o niej 'WY', a kiedy wygrywa to... sie ciesze (szczegolnie, ze MY nie jedziemy - a i tak po mundialowych eliminacjach spokojnie skupie sie na POMARANCZOWYCH ;)).

Wynik/ wnioski:

Francuscy kibice okazjonalni roznia sie od swoich polskich odpowiednikow jedynie... kolorem. Polska - bialo-czerwoni!!! Allez les Bleus!!! :)

***

Dzis Beaujolais Nouveau. Idealnie! Bedzie mozna opijac wczorajszy wynik.

JAKIE ZWYCIESTWO TAKIE WINO ;)!!!

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 17