Ziemia nie kręci się wokół Słońca, Ziemia kręci się wokół Paryża
piątek, 28 maja 2010
Zgubiona,... a to wszystko przez Krzysztofa V.!

Francuzi kochaja seriale. Amerykanskie! ;) W sposob nieprzyzwoicie namietny je:

- ogladaja (P. na przyklad swego czasu na malym przenosnym odtwarzaczu w metrze),

- sprzedaja (cale przestrzenie we fnacu i Virginie zawalone sa boxami z kolejnymi sezonami)

i wreszcie

- dyskutuja!!! (w czasie kazdego wiekszego spotkania towarzyskiego obowiazkowo pojawia sie temat Dextera lub innego Doctora House’a, i ze ktos lubi i dlaczego, a ze inny nie i dlatego...)

Wszystko to splywalo po mnie, jak po kaczce (i nie ma to nic wspolnego z moja narodowoscia ;))

Jesli ktos spedzil wakacje na Lazurowym Wybrzezu w doskonale zmaskulinizowanym towarzystwie FRANCUSKOJEZYCZNYCH! geek’ow (http://pl.wikipedia.org/wiki/Geek) zadne szerokie rozwodzenie sie nad nieznanymi mu amerykanskimi tasiemcami mu niegrozne.

Wszystko to splywalo po mnie...

Do czasu... nieopatrznej lektury felietonu jednego z moich ulubionych wspolczesnych pisarzy. Tak! To wszystko przez Krzysztofa Varge!!! I jego tekst Jak zwariowalem przez 'Lost' http://wyborcza.pl/1,99494,7642245,Jak_zwariowalem_przez__Lost_.html

Bo skoro Krzysztof i to nie byle jaki, ale wlasnie ten V., co to Nagrobek z lastryko popelnil. I skoro jego tak ‘wzielo’.

No to i ja zobacze. Jeden odcinek. Coby opinie sobie wyrobic. P. zreszta i tak mnie uprzedzal, ze podobac mi sie nie bedzie...

I co?

I siedze z czerwonymi lzawiacymi galami co wieczor. Trzaskam minimum 2 odcinki dziennie. Po robocie. A w niedziele to sobie 12 zaaplikowalam. Az w nocy mi sie snily bunkry, Dharma i doleczki w usmiechu Sawyer’a.

A tych sezonow to szesc jest! A ja dopiero w polowie drugiego!!!

Juz oklady z herbaty wyprobowalam, i zelowe chlodzace okulary...

Ale odpuscic nie moge!

I to nie dla dyskusji nawet, bo Lost przestarzaly juz... W Stanach wlasnie odtworzono ostatni odcinek. Zainteresowanie rekordowe, ale i rozczarowanie - podobno - tez. Niektorzy to nawet mowili, ze szkoda im czasu straconego na ogladnie szesciu sezonow!

A ja ogladam! I odpuscic nie moge!!!

A kiedys splywalo to po mnie...

Moje oczy... !

Jak zgnija to postaram sie o sadowny nakaz do kontynuacji tego bloga przez Krzysztofa V.!

I to bez zmiany nazwy na Pod dachami Budapesztu!!! ;)

16:41, karolinabart
Link Komentarze (11) »
środa, 26 maja 2010
Polowatosc Pol... Elizejskich, czyli Nature Capitale

Pamietacie, jak uraczylam Was ta oto oryginalna fotografia Luku Triumfalnego made by P.

wzbogacona o zlosliwe pytanie: teraz juz wiecie dlaczego POLA Elizejskie?

Otoz okazalo sie, ze POLOWATOSC POL 'uswiadomili' sobie takze animatorzy, tworcy i wladze miasta (nie podejrzewam, zeby skromnie przykucniety pod dachami Paryza, skryty za bariera egzotycznego wschodniego jezyka mial tu swoj udzial ;)).

W ostatni weekend bezpardonowo zamknely 'napiekniejsza ulice swiata' po to, zeby oddac ja w niepodzielne wladanie owiec, krow, fasolki szparagowej oraz drzewek wisniowych.

Sygnalizacja swietlna w (nie)szczerym ;) polu?

Dlaczego nie? ;)

Impreza pod tytulem Nature Capitale pozwolila nam miedzy innymi na nowo odkryc stary dobry Luk T.

Przed Panstwem wystawa:

NIEZNANE OBLICZA LUKU TRIUMFALNEGO ;)

(autor zdjec: ulubiony fotograf goszczacego Was blogu ;))

Oto wiec jeden z ulubionych gadzetow Napoleona:

wersja chinska

wersja polska (moze nadinterpretacja, ale zaplakalo mi tu wierzba niczym z Zelazowej Woli ;))

 

wersja prowansalska (gdyby nie dotarl do Was zapach- zapewniam, ze to lawenda ;))

wersja srodziemnomorska

 

wersja... no wlasnie - jaka? czy to fasola? a jesli tak to czy Jas? wersja angielska???! ;)

***

Wsrod dyn, kukurydzy i drzewek debowych natknelismy sie takze na dziwna betonowa konstrukcje. Poczatkowo sadzilam, ze to niezagospodarowany sektor, do ktorego nie dotarly kury lub inne kroliki, ale...

- Tutaj sa muszle! - pokazalam P. - To pewnie ma prezentowac hodowle ostryg!

- MUSZLE, ze tak - powiedzial z usmiechem P.

I powtorzyl to jeszcze potem kolejne 19 razy - dumny, ze swojego PIERWSZEJ W ZYCIU JEUX DE MOTS/ GRY SLOW W JEZYKU POLSKIM ;)

Gratulujemy :)

23:19, karolinabart
Link Komentarze (6) »
Pod dachem... domku na prerii

Wczorajszy wieczor spedzilismy w przesympatycznym towarzystwie butelki bialego Bordeaux (wiedzieliscie, ze istnieje BIALE Bordeaux?! bo ja nie - az do wczoraj ;)).

Efekt: tuz po godzinie 22 poczulam ZMECZENIE O DOSC SILNYM STOPNIU RAZENIA ;) i oddalam sie w objecia Morfeusza.

Dzis rano przygotowuje sie do pracy. Zielona spodnica z falbanami, biala bluzka...

Wchodzi zaspany P.

Przyglada mi sie uwaznie...

- Aaa... juz teraz rozumiem!

- ?

- To, zeby sie zrehabilitowac po wczorajszym wieczorze przebralas sie za Laure Ingalls.

(dla tych, co nie maja pamieci do nazwisk: Laura Ingalls to ta mala piegowata z warkoczami z Domku na prerii ;))

środa, 05 maja 2010
Tluste brawa

- A co to jest? - pytam w przyplywie zlosliwego humoru wskazujac na niemodelowy brzuch P.

- To samo co tu - odwdziecza sie pieknym za nadobne szczypiac mnie w niemodelowe udo.

- Czyli co? - nie daje za wygrana mruzac oczy a la Ling.

- Tluszcz - odpowiada nieomal idealna polszczyzna - TLUSZSZSZCZCZCZ, TLUSZSZSZCZCZCZ...

Rozkoszuje sie trudnym slowem.

- Pieknie! Bardzo ladnie! Brawo!!! - zachwycam sie.

- Tiens! Nigdy bym nie pomyslal, ze mowiac dziewczynie o jej tluszczu wywolam u niej taka radosna reakcje. 

:I