Ziemia nie kręci się wokół Słońca, Ziemia kręci się wokół Paryża
wtorek, 30 marca 2010
Paryz piwem ;) plynacy...

Jest taki narod, ktory opisujac wina uzywa okreslen: aksamitne, dojrzale, korzenno-przydymiony charakter, dobrze zaokraglone, pikantne, z wyrazna nuta owocow egzotycznych... ;)

I moze tak bez konca...

Ten wlasnie narod postanowil tym razem wymyslic podobna poezje na temat pewnego prostego moczopednego napoju slomkowego ;) i zorganizowal cykl spotkan 'okolopiwnych'.

W jedna z ostatnich niedziel na 9 pietrze pewnej kamienicy na Polach Elizejskich...

(z takim oto widokiem - i pomyslec, ze niektorzy - a raczej Niektorzy - to maja z okien swojego mieszkania ;))

...wysluchalismy wykladu: Jak polaczyc piwo z przekaska?

Pozostawiam Wam odpowiedz na pytanie jaki byl faktyczny cel naszego udzialu w tego typu spotkaniu... ;)

Wyklad rozpoczal sie od podstaw, czyli od tego, ze... W SKLAD PIWA WCHODZI:

- woda,

- zboze (slod),

- drozdze i

- chmiel.

Ten ostatni pozwolono nam nawet zasadzic do samodzielnie opisanej doniczki :)

(podobno potrafi rosnac po kilkanascie centymetrow dziennie - nie wiem, czy nie przyczynilismy sie wobec tego do katastrofy ekologicznej w samym sercu Paryza - jesli zobaczycie naglowki: PODSTEPNA DZUNGLA CHMIELOWA ATAKUJE FRANCUSKA STOLICE to... wiecie juz kto za tym stoi ;))

Potem zaczelo sie tworzenie wspomnianej poezji, czyli ubrany elegancko wieszcz roztkliwial sie nad tym do czego pasuje piwo jasne...

... a do czego ciemne...

(przyznam, ze nie jestem zagorzala fanka tego ostatniego - w przeciwienstwie do tego pierwszego ;)) - ale w tej slodko-deserowej wersji... no, no... miuuut, malina... ;)).

No i przede wszystkim PIWO NIE TYLKO DO CHIPSOW!!! ;)

Ale na ten przyklad do...

... alg ;)

A organizatorem tego zamieszania bylo znane wszystkim ;) towarzystwo spod...

... czerwonej gwiazdy ;)...

... ktore jest wlascicielem francuskiej marki...

(nasz Zywiec lepszy, choc ten pelikan moze bardziej rozywkowy niz tanczaca na ludowo para ;))

A oto moje ulubiona fotka z tamtego chmielowego wieczoru...

Teraz juz wiecie dlaczego POLA Elizejskie?!!!

wtorek, 16 marca 2010
Cos optymistycznego... czyli podroz za jeden usmiech ;)

Dzis bedzie odtworczo. Czyli zamiast moich wynurzen beda radosne teksty Zabawnego Motorniczego linii nr 2 paryskiego metra.

Zabawny Motorniczy linii nr 2 (prawdopodobnie ma na imie Vincent) to czlowiek, ktory zyskal popularnosc wsrod Paryzan tym, ze zamiast informowac przez metro-glosniki znuzonym glosem, ze prosi o cierpliwosc, bo postoimy jeszcze 3 minuty albo, ze prosi o odsuniecie sie od drzwi, bo nie mozna ich zamknac mowi raczej z usmiechem:

Nasza kolejka jest chwilowo zatrzymana, ale za chwile ruszy. Jesli nie odjedziemy w ciagu 30 sekund zaspiewam Panstwu piosenke, a jesli za minute ciagle bedziemy stac – opowiem Panstwu swoje zycie.

albo 

Nasza kolejka jest chwilowo zatrzymana miedzy Avron i Nation. Jesli  ten postoj potrwa dluzej niz 5 minut zobowiazuje sie podarowac kazdemu pasazerowi roze.

Lubi stosowac formy wyrazu typowe dla innych srodkow transportu ;) :

Panie i panowie, 'your capitan speaking', witamy na pokladzie linii 2. Temperatura na zewnatrz wynosi 23 stopnie. Dziekujemy za wybor linii lotniczych RATP (francuski odpowiednik MPK lub PKP ;)). Kapitan oraz personel pokladowy zycza Panstwu przyjemnej podrozy.

albo

Panie i Panowie zapnijcie pasy – jedziemy na Ksiezyc.

Zabawny Motorniczy jest Paryzaninem nietypowym, czyt. usmiechnietym (sic!) i za cel obral sobie uczynic innych mieszkancow stolicy na ‘swoj obraz i podobienstwo’ ;)

Szanowni Panstwo, dzien dobry, jak mozecie zauwazyc mamy male dziecko na pokladzie, zechcijcie wiec dac mu dobry przyklad i USMIECHNIJCIE SIE, dziekuje (i 5 minut pozniej) To byl zart. Smiejcie sie troche Paryzanie! Heeej!!!

albo

Teraz kiedy znacie sie juz odrobinke prosze Was o usmiech. Usmiechnijcie sie do Waszych sasiadow. Poszukajcie slonca w ich oczach. Ach tak! Mozna miec slonce w metrze, i im wiecej z Was sie usmiechnie, tym wiecej bedzie tego slonca! Dobra juz Wam daje spokoj mozecie znowu wlaczyc swoje mp3 (czyli ulubiony sprzet, za pomoca ktorego mieszkancy metropolii odgradzaja sie od tej ostatniej)

albo

Hej, dlaczego macie takie miny? Nie dostaliscie swojego RTT (pojedynczy dzien urlopu) zeby pojsc na wyprzedaze?

W podziekowaniu – za to, ze wywolal u nich smiech po ciezkim dniu (albo ciezkiej porannej pobudce) - Paryzanie zalozyli nawet fanclub Zabawnego Motorniczego na facebooku http://www.facebook.com/group.php?gid=37687799930 ;)

Mnie nie udalo sie jeszcze uslyszec glosu domniemanego Vincenta z linii nr 2. Mam nadzieje, ze kiedys to nastapi – czego i sobie, i Wam zycze :)))))

czwartek, 04 marca 2010
Byle do wiosny!!!, czyli post nieco usprawiedliwiajacy z zacisnietymi zebami

Zacisnelam zeby i czekam.... Byle do wiosny!!!

(nawet bloga pisac mi sie nie usmiecha - choc nie wiem, czy to tylko przez zimno i deszcz, czy moze nadszedl wykrakiwany przez starszych blogowyzeraczy czas blogo-znudzenio-lenistwa)

A jak czekam to... czytam (szczesliwe ta czynnosc pozostaje niezachwianie w scislej czolowce moich ulubionych zajec :)).

Tak, jak sie odgrazalam chwycilam za kolejna Picoult. Tym razem byla to Karuzela uczuc. I... juz wiem na czym polega fenomen kursow pisarskich w Stanach ;). Nie wiem co prawda, czy Jodi P. takowy konczyla, ale... czytajac te ksiazke mialam wrazenie, ze autorka wykorzystuje pewien wyuczony schemat (ten sam, ktorego uzyla  przy Swiadectwie prawdy).

Zbrodnia (ucieta w odpowiednim momencie, tak, zebysmy nie wiedzieli KTO?!) - trzymajaca gebe na klodke ofiara - sfrustrowany jej milczeniem blyskotliwy obronca - ktory ostatecznie postanawia miec w nosie prawde i bronic byle wybronic - przeblysk wyrzutow sumienia ofiary przed mowa koncowa i chec ogloszenia swiatu JAK TO BYLO NAPRAWDE - jeszcze bardziej sfrustrowany tym faktem obronca - i HAPPY END!!!

Choc moze wychodzi tu moj brak doswiadczenia w zakresie tego typu literatury i tak jest zawsze?

Zawialo mi tu jednak powielaniem a la Dan Brown i przepisem na pyszne ciasto Cioci Irenki. Nie krytykuje jednak, bo czytalo sie smacznie, czas spedzilam milo i po Picoult jeszcze siegne.

Gorzej z kolejna powiescia, ktora przyprawila mnie o dwutygodniowy czytelniczy zastoj. Kazdy dom potrzebuje balkonu Riny Frank. Jedyne 240 stron a utknelam na czas dluuuuuuuuuuuuuugi. Powiesc byla czytelniczym hitem w Izraelu. Dlaczego? Jesli tamtejsi czytelnicy lubia takie ciepłe historie (...), w których humor łączy się ze smutkiem, a szczęście przeplata ze łzami (cytat z okladki) to proponowalabym raczej siegnac po Rome Ligocka :). Bedzie ciekawiej. I w tresci. I w formie... Bo albo Kazdy dom...  jest tak ‘kanciasto’ napisany albo tlumacz wyrzadzil niedzwiedzia przysluge autorce. Tekst jest malo plynny i czyta sie go z duzym wysilkiem.

Teraz chwycilam za ostatni tom Millenium.

Zacisnelam zeby i czek... czytam. Byle do wiosny!!!