Ziemia nie kręci się wokół Słońca, Ziemia kręci się wokół Paryża
piątek, 26 lutego 2010
Le weekend romantique au bord d Atlantique

Przy okazji pewnych romantycznych swiat przypadajacych w polowie lutego ;), a w wyniku szlachetnego, a trzymanego do konca w tajemmnicy, gestu ze strony mojego P.rywatnego Narzeczonego znalezlismy sie... nad brzegiem jednego z oceanow. A konkretniej Atlantyckiego. A konkretniej w La Rochelle.

La Rochelle to taka mala malownicza miejscowosc, ktora latem ma do zaproponowania tlumom walacych do niej turystow, niezliczone atrakcje...

A zima nedznej garstce wytrwalych odwiedzajacych serwuje atrakcje policzone:

- stary port z trzema wiezami

Kazda inna-kazda zwinna jak mawial Dziadek M. :)

Pierwsza duza - ze swoim mieszkaniem dla kapitana, punktem obserwacyjnym...

(na zdjeciu widok z niej)

... powaznym statusem.

Druga - probujaca dotrzymac kroku swojej rozsadnej sasiadce - ze swoja wystawa poswiecona XVII-wiecznym wyprawom...

majacym na celu zasiedlenie amerykanskiej ziemi.

Wiecie, ze dziewczeta z sierocinca w La Rochelle chowano na ten przyklad na wzorowe panie domu, po to, zeby potem wyslac je jako 'towar' eksportowy do owczesnego Quebecu ku uciesze krzepkich mezczyzn zagospodarowujacych swiezo pozyskane ziemie? :)

No i wreszcie trzecia

strojna i beztroska. Ale w przeszlosci w jej murach urzadzono... wiezienie!!!

- wysmienite owoce morza :),

- przejazdzke w 'lodowatej puszcze na sardynki' (bo przeciez lajba tego nazwac sie nie da ;)) do Fort Boyard - bez garstki zapalencow wylawiajacych klucze z klatek ze szczurami i wezami fort jest moze nieco mniej atrakcyjny, ale i tak jego zawzieta, zacisnieta w sobie sylwetka posrodku oceanu robi wrazenie

- muzeum flakonow perfum (pragne zauwazyc, ze P. zachowal sie w tym miejscu jak rasowy paparazzi i mimo istniejacego zakazu fotografowania, a przy wyraznym naruszeniu swojego napietego kodeksu moralnego, SPECJALNIE DLA BLOGA POD DACHAMI PARYZA!!! pstryknal te unikatowe zdjecia.

(narazil sie tym na oburzony komentarz pewnej Niedopieszczonej Pudernicy vel Stare Pudlo, ktora, jesli nie pochodzila z departamentu 33, to z cala pewnosci z 75 ;))

Ale przede wszystkim mala malownicza miejscowosc La Rochelle w okresie zimowym proponuje...  siekacy deszcz, wsciekly wiatr oraz siekierzasty mroz a la Car Piotr. I wez tu czlowieku sie unos... Romantycznie...

Wiecej zdjec: http://picasaweb.google.fr/bartkowiakkarolina/LaRochelle#

środa, 17 lutego 2010
Avatar

Na wstepie tego posta... chcialabym przeprosic moja blogowa kolezanke chiare76 za... tego posta ;) Tych, ktorzy nie wiedza dlaczego zapraszam tutaj: http://chiara76.blox.pl/2010/01/zagladam-do-lodowki-a-tam.html ;) (chiara76 w ramach przeprosin robie Ci reklame ;))

Mnie Avatar nie przyatakowal ostro. Moze dlatego, ze wyjezdzajac z Polski poltora roku temu odcielam sie radykalnie od mediow (i nie mysle tu o cieplej wodzie i pradzie ;)). Telewizja w formie szczatkowej, prasa w ilosci sladowej... Zobaczylam zajawke Avatara w kinie i... szepnelam P. na ucho, ze chce go zobaczyc.

Skrzywil sie.

O dziwo!

Zazwyczaj to ja wzdrygam sie na mysl o filmach, w ktorym bohaterom zeby wyrastaja z kolana, a na glowie sterczy ogon. Wszelkie fantasy i fiction c'est pas mon truc/ to nie moja rzecz.

Tym razem jednak to, ze postacie maja 3 metry, dlugie ogony, twarze podobne do kotow i sa niebieskie (a moze wlasnie dlatego ;) - przez podobienstwo do Smerfow ;)) nie odstraszylo mnie! Jest w nich cos ladnego (bo ludzkiego?! ;)). Sa bardzo estetycznie zaprojektowane. Jak zreszta caly ten film. Avatar jest po prostu... ladny.

Akcja dosc prosta - glowny bohater wpada przez przypadek w swiat zupelnie rozny od tego ktory zna, nie umie sie odnalezc, reaguje wrogo, nie jest akceptowany, po czym wszystko sie odwraca o 180 stopni - zyskuje akceptacje grupy, staje sie jej zagorzalym obronca... uff...

Tym, co decyduje o niezwyklosci tego obrazu jest... obraz wlasnie. Fantastycznie zielone drzewa, oryginalnie wiszace w powietrzu skalne wysepki polaczone lianami, trawa mieniaca sie w nocy milionami malenkich swiatelek... No i to, ze to wszystko ogladamy w trzech wymiarach.

Prawdopodobnie Avatar na naszym niewielkim domowym telewizorze, tradycyjnie w dwoch wymiarach zrobilby niewielkie plaskie wrazenie ;) Ale ta rozswietlona trawa, po ktorej stapamy...

Chiara76 idz! ;)

wtorek, 09 lutego 2010
Zemsta niemalej cizemki

Nie ulega watpliwosci, ze jak wzrost rozdawali to stalam w pierwszym rzedzie. Zaaferowana, nie zauwazylam tego, co na dole drobnym druczkiem. I w bonusie dostalam rozmiar stopy... 42 (slownie: czterdziesci dwa, czyt. numer wieksze od kajaka).

Efekt - cale lata utrapien.

Czasy mlodziencze przechodzone w butach meskich lub byle jakich (zawsze mnie fascynowala ta szewka zlosliwosc - ze niby, jak ktos wysoki i nie ma delikatnej damskiej stopki to musi od razu nosic obrzydliwe plaskie barachlo?!).

Studniowka spedzona w szpetnych czolenkach z samodzielnie obcietymi niemodnymi obcasami.

Drgawki na mysl o wejsciu do sklepu obuwniczego, z dodatkowymi potami na mysl o zapytaniu o swoj rozmiar.

- Czterdziesci dwa? Nieee - tu poblazliwy usmiech - Mamy tylko buty do rozmiaru czterdziesci jeden.

Wybawienie przyszlo wraz z pojawieniem sie wszelkiej masci sklepow deichmannopodobnych. Nagle w mojej szafie znalazly sie buty w roznych kolorach, na rozna pogode, na rozne nastroje, roznej wysokosci...

Stalam sie... tania wersja Carrie Bradshaw z Seksu w wielkim miescie (jakie miasto taka Carrie ;))!

Prawdziwe katharsis nastapilo jednak w ostatni weekend.

Sobota, okolo 17. Wynaleziony przeze mnie wczesniej w sieci sklep z damskimi butami TYLKO!!! w rozmiarze 41 i powyzej (LOL!).

Przymierzam:

zrodlo: www.sacapuce.fr

Waham sie miedzy rozmiarem 42, a wspaniale wygodnym 43 ;)

Do sklepu wchodzi drobniutka Azjatka. Rozglada sie po polkach... Ekspedientka – wysoka ciemnoskora (marzenie polowy meskiej czesci ludzkosci – tej polowy, ktora nie marzy o ‘duze blondynie’ ;)) informuje grzecznie, ale stanowczo:

- Oferujemy buty jedynie w rozmiarze 41 i powyzej Mademoiselle.

YEEEEEEEEEEEEEES!!! (choc to zlosliwe ;))

Teraz juz wiem, jak czuli sie czarnoskorzy Amerykanie po wyborczym zwyciestwie Baraka Obamy ;)

16:57, karolinabart
Link Komentarze (9) »
wtorek, 02 lutego 2010
Swiadectwo Prawdy/ Jodi Picoult

Niedawno pisalam tu, ze, dzieki czytelniczym blogom, przydarzylo mi sie odkryc (pozno, ale podobno lepiej tak niz wcale ;)) dwie pisarki: Amelie Nothomb i Jodi Picoult.

Skutkiem tego 'wiekopomnego' ;) znaleziska byl maly post o Ni d Eve, ni d Adam - powiesci napisanej przez te pierwsza - francuskojezyczna - autorke.

http://poddachamiparyza.blox.pl/2009/11/Ni-d-Eve-ni-d-Adam-Ani-z-widzenia-ani-ze.html

To tutaj - na blogu.

A poza tym i poza nim - czyli blogiem - przeczytalo mi sie jeszcze najpopularniejszy bestseller Nothomb Stupeur et tremblements i Antychryste. W kolejce czeka jeszcze Le Sabotage amoureux.

Poki co 'obowiazek' wobec Amelie uznalam za spelniony. I poczulam 'koniecznosc' zapoznania sie z proza drugiej – tym razem angielskojezycznej - pani.

Jodi Picoult.

Dosc przypadkowo - wykorzystujac biblioteczki oraz dobre serca przyjaciolek - stalam sie tymczasowa posiadaczka dwoch jej ksiazek: Swiadectwo prawdy i Karuzela uczuc.

Okladki podobnie niezachecajace (na obu przeslodzone zdjecia splecionych dloni), tytuly podobnie malo przekonujace, recenzje umieszczone z tylu... Padlo na Swiadectwo prawdy. Dlaczego? Ze wzgledu na... Amiszow. Akcja powiesci rozgrywa sie w ich - oryginalnym, kiepsko mi znanym - srodowisku. To wlasnie chec wykreslenia slowa 'kiepsko' z poprzedniego zdania zdecydowala o wyborze.

Moja wiedza o Amiszach nie ulegla co prawda po lekturze Swiadectwa... radykalnemu rozszerzeniu, ale... ksiazka 'przeczytala sie' szybko, gladko i z duuuza przyjemnoscia. O tym na ile ta ostatnia byla znaczna swiadczy fakt, ze... zamiast siegnac po czekajaca w kolejce III czesc Millenium (sic!) chwycilam za druga - posiadana przeze mnie powiesc Picoult – Karuzela uczuc.

Jeszcze ja czytam... ale juz wczoraj rozgladalam sie nerwowo po polkach kiosku w metrze w poszukiwaniu kolejnych powiesci ‘soczystej’ Amerykanki.

Czuje, ze szykuje sie wielkie pozeranie.

Az do przejedzenia... ;)

poniedziałek, 01 lutego 2010
Polska Bialo-Czerwoni, czy Allez les Bleus?

Mistrzostwa Europy w Pilce Recznej Mezczyzn. Spotkanie reprezentacji Francji z Islandczykami.

Kamera ‘chwyta’ na trybunach parke szescioletnich francuskich kibicow ubranych na niebiesko z trojkolorowymi flagami na policzkach.

- O zobacz! Tak wlasnie beda wygladac nasze dzieci - wybiega slowami w przyszlosc P.

- A co jesli to bedzie mecz Polska - Francja? - zastanawiam sie - Komu wtedy beda kibicowac?

- Pozwolimy im decydowac - rzuca przesadnie tolerancyjnie P.

- Jak beda takie male? – dziwie sie – Jak mialyby zdecydowac w tym wieku?

- To proste. Pokazemy im flage Francji i flage Polski i powiemy, ze, jak wybiora te pierwsza to gotuje tata, a jak te druga to mama.

:I

Ci, ktorzy znaja mnie osobiscie i Ci, ktorzy wczytuja sie nieco w tego bloga wiedza juz, ze polska reprezentacja... nie zyska raczej kibicow wraz z narodzinami naszych potomkow ;)