|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Pod dachem... domku na prerii
Wczorajszy wieczor spedzilismy w przesympatycznym towarzystwie butelki bialego Bordeaux (wiedzieliscie, ze istnieje BIALE Bordeaux?! bo ja nie - az do wczoraj ;)). Efekt: tuz po godzinie 22 poczulam ZMECZENIE O DOSC SILNYM STOPNIU RAZENIA ;) i oddalam sie w objecia Morfeusza. Dzis rano przygotowuje sie do pracy. Zielona spodnica z falbanami, biala bluzka... Wchodzi zaspany P. Przyglada mi sie uwaznie... - Aaa... juz teraz rozumiem! - ? - To, zeby sie zrehabilitowac po wczorajszym wieczorze przebralas sie za Laure Ingalls. (dla tych, co nie maja pamieci do nazwisk: Laura Ingalls to ta mala piegowata z warkoczami z Domku na prerii ;)) środa, 26 maja 2010, karolinabart
|