|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Tysiac wspanialych slonc/ Khaled Hosseini
Bardzo popularny ten gatunek nie lezal w kregu moich zainteresowan (przeczytalo mi sie jedna powiesc tego typu i uznalam temat za wyczerpany). Nie siegnelabym zapewne i po ksiazke Tysiac wspanialych slonc Khaleda Hosseiniego, gdyby nie pozyczka plus namowa mojej przyjaciolki. Tysiac... to historia dwoch afganskich kobiet, ktore dzieli roznica okolo 15 lat (w tamtejszej kulturze - choc nie tylko - to roznica wiekowa dzielaca czesto matke i corke). Dwoch kobiet, ktore polaczyl... wspolny maz. Dwoch kobiet, ktore od zazdrosci i niecheci przechodza stopniowo do sympatii i silnej wiezi emocjonalnej. Powiesc Hosseiniego zbudowana jest z trzech czesci: w pierwszej poznajemy losy starszej - wychowanej w nedzy i braku milosci harami (=bekart z nieprawego loza, ktory w kulturze orientu nadal uwazany jest za 'gorsze' dziecko) Mariam, w drugiej dziecinstwo i mlodosc Layli - ksztalconej 'coreczki swojego ojca', trzecia jest opowiescia o wspolnym zyciu obu kobiet jako zon porywczego, nieznoszacego sprzeciwu Raszida. Ksiazka nie jest oryginalna, choc czyta sie ja szybko i chetnie. To, co ja najbardziej lubie, w tego typu literaturze - a co odroznia, ja od polskich czytadel dla kobiet - to tlo, w ktorym toczy sie akcja. Wydarzenia, o ktorych uczylam sie na wykladach oraz slyszalam w mediach staja sie nagle rzeczywistoscia, ktora determinuje los pewnych osob. Cos co bylo dotychczas jedynie suchym news'em z pierwszej strony nabiera bardziej ludzkiego kolorytu, zostaje wyjasnione przez przedstawiciela danej kultury, religii, ideologii... Tysiac wspanialych slonc to nie lektura obowiazkowa, raczej uzupelniajaca... szczegolnie wiedze o Afganistanie. czwartek, 29 kwietnia 2010, karolinabart
|